Pokazywanie postów oznaczonych etykietą China Miéville. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą China Miéville. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 grudnia 2019

China Miéville, Żelazna Rada




„W każdej chwili spodziewano się wybuchu zamieszek. Nastały ciężkie czasy dla fabryk Gross Coil, dla Kelltree i Echomire. Za odlewnią przy Tuthen Way Ori zobaczył blizny po pożarach w miejscach, gdzie w ostatnich tygodniach pikietowano. Na murach dysydenckie pieczęcie. ‘Toto’. ‘Modliszka żyje!’ Szablonowe symbole członków Żelaznej Rady. Dziury po kulach znaczyły ściany Tricorn Fork, gdzie rok wcześniej milicja spacyfikował setki protestujących (Miéville, 2009: 74).


Mogę spokojnie i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Miéville mnie uwiódł. Każde spotkanie z nim to rozkosz. I nie jest to przyjemność powtórzenia, ale wydarzenia. Zaskakujące i zachwycające.

sobota, 14 września 2019

China Miéville, Miasto i miasto





Fantastyką zaczytywałem się będąc w szkole podstawowej. Pierwsze doświadczenia z literaturą się zaczęły od niej Bracia Lwie Serce czy Ronja, córka zbójnika były przez mnie zaczytywane na równi z komiksami o super bohaterach, magazynem Fenix (Nowa Fantastyka wydawała mi się jakoś bardziej nudnawa), horrorami i syfy’ami, fantasy, których autorów i tytułów już nie pamiętam.. Rodzice rwali włosy, że takie powieści zatrują mi mózg i co, to ze mnie wyrośnie… Wiadomo, jak z każdego, nic dobrego[i].

Miłość minęła, a ja zacząłem czytać poważna literaturę, kryminały i książki naukowe. Nie traktowałem jednak minionej fascynacji jako błędu młodości; ani jako złego gustu z którego wyrosłem: lektury mam teraz poważniejsze do jestem trochę starszy… Po prostu, tak bywa, przestało iskrzyć. Przestałem śledzić najnowsze produkcje, omijałem półki w księgarniach i bibliotekach – fantastyka została jedynie miłym wspomnieniem. Nic więc dziwnego, że przegapiłem polskie wydania China Miéville.