Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manifest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manifest. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2020

Andrzej Turowski: Manifest. Sztuka, która wznieca niepokój

 

Książka-manifest została napisana w czasie społecznego wzburzenia, kolejnego zrywu prodemokratycznego. I to napięcie, które rozlało się po ulicach większości krajów, wydaje się przenikać narracje autora. A może jedynie przejawia się w mojej lekturze. Lekturze podejmowanej kilku latach od czasu publikacji. Przez ten czas zmieniło się wiele. Partia podjęła próby podporządkowania sobie wszystkich elementów życia społecznego. Sztuka ma stanowić element podporządkowujący pod wizję świata prezentowaną przez władzę. Na ulicach pojawiły się ruchy faszyzujące. Czas, który upłynął od chwili publikacji, nie czyni jednak manifestu czymś przeszłym. Wręcz przeciwnie – staje się on istotnym w danym momencie historycznym nawoływaniem o sztukę zaangażowaną, prodemokratyczną. W momencie zachwiania się demokracji w tej niedoskonałej formie, w momencie prób wprowadzania autorytarnych rządów, tekst Turowskiego czyta się niczym bojowe wezwanie. Wezwanie świadome mroku, ale też pełne nadziei.

 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Oscar Wilde, Dusza człowieka w socjalizmie



 Wilde był dla mnie ważną postacią. Całkiem możliwe, że to przez niego zostałem anarchistą. I całkiem możliwe, że to przez niego wróciłem do cyników. Nie dlatego jednak warto polecić niedawno wydaną książkę. Dusza człowieka w socjalizmie to po prostu czysta rozkosz. Nie chodzi jedynie o rozkosze artystyczne, mające swoje źródło w partycypowaniu w pięknym stylu, ani o rozkoszowanie się błyskotliwymi uwagami, wyczerpującym swój blask w dowcipie. Dowcip Wilda ma odniesienie polityczne. Wszak mamy do czynienia z manifestem. Z manifestem komunistycznym. Z manifestem cynicznego anarcho-komunizmu, który jest równie aktualny dzisiaj, co w momencie, gdy był pisany. A może nawet bardziej.

Manifest Wilde przenika cyniczna wrażliwość, przejawiająca się w dowartościowaniu buntu, pogardzie dla wszelkich form władzy, ujawnianiu hipokryzji „szlachetnych wolontariuszy”, jednocześnie przesączone realną troską o życie i jego rozkwit. Słowa przywołują moc stawania się, które rzuca wyzwanie zastygłym, skostniałym i represyjnym strukturą. Porządkowi skazującemu istnienia na nędzę zarówno fizyczną, jak i duchową.