środa, 16 października 2019

Rafał Majka, Teraźniejsze przyszłości




Są książki, które pochłaniają, wgryzają się we wnętrzności i nawiązują transformacyjny dialog z naszymi przekonaniami, obawami i nadziejami. Teraźniejsze przeszłości były dla mnie takim czytelniczym doświadczeniem.



Rafał Majka podejmuje problem polityki lewicowej we współczesnym świecie. Stawia wciąż drażniące pytanie o możliwość systemowej zmiany. Przy czym nie dokonuje jedynie rekonstrukcji sporów, ale zajmuje stanowisko i opowiada się za jedną z opcji.

poniedziałek, 30 września 2019

Marek Szymaniak, Urobieni. Reportaże o pracy


To jest mrożący krew w żyłach kryminał. Opowiada o masowo zbrodni, jakiej ofiara są ludzie pracy.

Praca jest dla mnie najważniejsza aktywnością ludzka – to ona ustanawia nasze relacje do świata, innych i samych siebie. Ona w znacznym stopniu determinuje to kim jesteśmy.

„Poczułem, że kiedy się zepsuję, to wymienią mnie jak uszkodzoną zębatkę. Interes będzie kręcił się dalej, a o mnie nikt nie wspomni” (Szymaniak, 2018: 24)

Szymaniak opisuje życie pracowników w różnych branżach – również tych, które nie zawsze są w potocznym myśleniu wiązani ze światem pracy – kultury, nauki, mediów. Ukazuje destrukcyjne działania polskiego rynku. Od zakorzenionych, po przymuszonych nomadów, po imigrantów.

środa, 25 września 2019

Hanya Yanagihara, Małe życie



 Znacie to wielokrotnie powtarzane przez różne telewizyjne gwiazdy słowa, kiedy mają coś powiedzieć o książce – „to takie o życiu, nie, no, fajne, o życiu”. Bohaterowie są fajni i akcja jest fajna – fajnie mówi jakaś tam gwiazda. Dzisiaj trochę się wcielę w jednego z aktorów, który dorabiał mówiąc o literaturze.

Powiedzieć o książce Hanya Yanagihara Małe życie, że jest o życiu, nie jest pustym zdaniem do wypełniania czasu antenowego. To właśnie to małe życie, zwykłe-niezwykłe, prozaiczne i magiczne, zostaje zapisane – rozbite na różne perspektywy, różne opowieści, które splatają się ze sobą w ujmującą liniową narracje. To nie czas spaja wielogłosowość, nie miejsca, nie aktorzy – ale pewne pragnienie obrazu, który da się zrozumieć. I w tym sensie, jest to książka, która o życiu kłamie.

niedziela, 22 września 2019

Marc-André Selosse Nigdy osobno





„Dlatego ja sam i wszyscy ci, którzy mnie otaczają, zbudowani jesteśmy jako emanacje tego, co niewidzialne, a tkwiące głęboko w nas samych, zawsze i wszędzie, dlatego nigdy nie żyjemy osobno” (Selosse, 2019: 451).

Nigdy sami, nigdy osobno – zawsze wielość.

Selosse może zmienić sposób patrzenia na świat, nas samych i na cywilizacje. Przesadzam? Niekoniecznie, chociaż miewam takie tendencje. Nigdy osobno jest nie tylko książką ważna dla biologów – ale książką filozoficzną.

sobota, 14 września 2019

China Miéville, Miasto i miasto





Fantastyką zaczytywałem się będąc w szkole podstawowej. Pierwsze doświadczenia z literaturą się zaczęły od niej Bracia Lwie Serce czy Ronja, córka zbójnika były przez mnie zaczytywane na równi z komiksami o super bohaterach, magazynem Fenix (Nowa Fantastyka wydawała mi się jakoś bardziej nudnawa), horrorami i syfy’ami, fantasy, których autorów i tytułów już nie pamiętam.. Rodzice rwali włosy, że takie powieści zatrują mi mózg i co, to ze mnie wyrośnie… Wiadomo, jak z każdego, nic dobrego[i].

Miłość minęła, a ja zacząłem czytać poważna literaturę, kryminały i książki naukowe. Nie traktowałem jednak minionej fascynacji jako błędu młodości; ani jako złego gustu z którego wyrosłem: lektury mam teraz poważniejsze do jestem trochę starszy… Po prostu, tak bywa, przestało iskrzyć. Przestałem śledzić najnowsze produkcje, omijałem półki w księgarniach i bibliotekach – fantastyka została jedynie miłym wspomnieniem. Nic więc dziwnego, że przegapiłem polskie wydania China Miéville.

czwartek, 5 września 2019

Cormac McCarthy, Droga




W momencie, gdy bledną kolory reklam i cichną rozrywkowe programy, odsłania się otchłań kryzysu, która obok podziemnych rzek troszczących się o życie, stanowi ukrytą prawdę schyłku kapitalizmu. To prawda, tego co jest – tkwienia w egzystencjalnej śmierci. W strachu i poczuciu bezsensu.

Korporacyjne, krótko terminowe cele, przynoszące zyski, odbijają się, a odbicie jest mroczne: prekarne warunki pracy pozbawiają nas przyszłości, innych celów niż najbliższy krok, przetrwanie z dnia na dzień, cały czas poszukując pożywienia i bezpiecznego schronienia.

Etyka przetrwania dla najsilniejszych uczynniała to, co społeczne przestrzenią bezwzględnej walki, zmieniając ludzie w bestie. Inni są zagrożeniem. Ryzykiem, którego lepiej nie podejmować. Schodzi się z drogi, podąża się samotnie – tak jest bezpieczniej, tak jest lepiej. I przede wszystkim myśli się o sobie. Aby przetrwać. Kolejny dzień w oczekiwaniu na śmierć. Chociaż już się w niej jest. Kroki nie mają celu – zaklęty krąg, pozbawiony życia.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Inny Meksyk. Opowieści zapatystów



 (Wprowadzenie nie będące częścią recenzji)

Ostatnio mało czytam książek, które mogę szczerze polecić. Większość to, zbyt specjalistyczne publikacje. Dużo też zwykłych czytadeł, zapychaczy czasów mniej lub bardziej przyjemnych, ale niczym się nie wybijających z masowej produkcji. Zdarzyły się też książki bardzo złe. Tak złe jak samo zło, że nawet zastanawiałem się, czy nie złamać przyjętej przeze mnie zasady i nie napisać czegoś o tym na bloga. Przeczytałem fragment jednej takiej pseudo-powieści mojemu terapeucie, gdy zapytał jak tam się czuję. Posiwiał, wyrwał sobie wszystkie zęby i wyskoczył przez okno.

Napisanie wrednego postu ostrzeżenia mogłoby ocalić komuś życie, rozmyślałem w pustym gabinecie, a wiatr poruszał leniwie firankami. Tylko po co? Nie ma sensu produkować złej energii, a ludzi i tak jest za dużo. Pozostańmy, przy polecaniu. Tylko, co z blogiem? Jeżeli tendencja się utrzyma, to posty będą pojawiać się tak rzadko, że nikt tu zaglądać nie będzie. I co wtedy? Gdzie sława i chwała?