Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utopia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 stycznia 2022

Christiana Figueres, Tom Rivett-Carnac, Przyszłość zależy od nas


 


Depresja związana ze zmianami klimatycznymi, a już na pewno znaczne pogorszenie nastroju, nawiedza mnie od czasu nieudanej apokalipsy. O ile kiedyś można było poradzić sobie ze śmiercią odnajdując ja w nieśmiertelności gatunkowej, w kolejnych pokoleniach w których trwa nasze dzieło. To przestało działać, gdy cały gatunek może wymrzeć w niedługim czasie. Teraz wychylenia w przyszłość są jak spotkanie z najgorszymi monstrami. Rozpacz wydaje się racjonalnym wyjściem. Dość przyjemną strategią godzenia się z wymieraniem gatunku. Tylko, ale… jednocześnie, z przyczyn politycznych, namawia się mnie do nie popadania w mroczne nastroje. Rozpacz jest wrogiem wszelkiej możliwej próby powstrzymania końca ludzkości. Trzeba żywić nadzieję. Tylko czym? Smogiem?

 

środa, 16 października 2019

Rafał Majka, Teraźniejsze przyszłości




Są książki, które pochłaniają, wgryzają się we wnętrzności i nawiązują transformacyjny dialog z naszymi przekonaniami, obawami i nadziejami. Teraźniejsze przeszłości były dla mnie takim czytelniczym doświadczeniem.



Rafał Majka podejmuje problem polityki lewicowej we współczesnym świecie. Stawia wciąż drażniące pytanie o możliwość systemowej zmiany. Przy czym nie dokonuje jedynie rekonstrukcji sporów, ale zajmuje stanowisko i opowiada się za jedną z opcji.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Inny Meksyk. Opowieści zapatystów



 (Wprowadzenie nie będące częścią recenzji)

Ostatnio mało czytam książek, które mogę szczerze polecić. Większość to, zbyt specjalistyczne publikacje. Dużo też zwykłych czytadeł, zapychaczy czasów mniej lub bardziej przyjemnych, ale niczym się nie wybijających z masowej produkcji. Zdarzyły się też książki bardzo złe. Tak złe jak samo zło, że nawet zastanawiałem się, czy nie złamać przyjętej przeze mnie zasady i nie napisać czegoś o tym na bloga. Przeczytałem fragment jednej takiej pseudo-powieści mojemu terapeucie, gdy zapytał jak tam się czuję. Posiwiał, wyrwał sobie wszystkie zęby i wyskoczył przez okno.

Napisanie wrednego postu ostrzeżenia mogłoby ocalić komuś życie, rozmyślałem w pustym gabinecie, a wiatr poruszał leniwie firankami. Tylko po co? Nie ma sensu produkować złej energii, a ludzi i tak jest za dużo. Pozostańmy, przy polecaniu. Tylko, co z blogiem? Jeżeli tendencja się utrzyma, to posty będą pojawiać się tak rzadko, że nikt tu zaglądać nie będzie. I co wtedy? Gdzie sława i chwała?

sobota, 3 sierpnia 2019

Rebecca Solnit, Nadzieja w mroku. Nieznane opowieści, niebywałe możliwości



Od dłuższego czasu próbuję wrócić do aktywizmu. Od dłuższego czasu zmagam się z gęstą, mroczną rozpaczą. Są dni, gdy wydaje mi się, że losy świata są przesądzone. Idioci u władzy zatrują społeczeństwo nienawiścią i rozpalą faszystowską przemoc, aby dalej prowadzić swoje interesy. Korporacje i – znowu – politycy skutecznie zablokują wszelkie próby powstrzymania katastrofy klimatycznej. I tak dalej, i tak dalej – rozum i empatia zbankrutowały, została brutalna rzeczywistość rządzona przez wyznawców śmierci.

Za każdym razem, gdy zastanawiam się, co mogę jeszcze uczynić, dopada mnie głębokie przygnębienie – moja działanie i tak nie ma sensu, nie powstrzymam już maszyny zniszczenia. Spokojnie otwieram piwo. Oglądam obłąkany spektakl w oczekiwaniu na apokalipsę.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Oscar Wilde, Dusza człowieka w socjalizmie



 Wilde był dla mnie ważną postacią. Całkiem możliwe, że to przez niego zostałem anarchistą. I całkiem możliwe, że to przez niego wróciłem do cyników. Nie dlatego jednak warto polecić niedawno wydaną książkę. Dusza człowieka w socjalizmie to po prostu czysta rozkosz. Nie chodzi jedynie o rozkosze artystyczne, mające swoje źródło w partycypowaniu w pięknym stylu, ani o rozkoszowanie się błyskotliwymi uwagami, wyczerpującym swój blask w dowcipie. Dowcip Wilda ma odniesienie polityczne. Wszak mamy do czynienia z manifestem. Z manifestem komunistycznym. Z manifestem cynicznego anarcho-komunizmu, który jest równie aktualny dzisiaj, co w momencie, gdy był pisany. A może nawet bardziej.

Manifest Wilde przenika cyniczna wrażliwość, przejawiająca się w dowartościowaniu buntu, pogardzie dla wszelkich form władzy, ujawnianiu hipokryzji „szlachetnych wolontariuszy”, jednocześnie przesączone realną troską o życie i jego rozkwit. Słowa przywołują moc stawania się, które rzuca wyzwanie zastygłym, skostniałym i represyjnym strukturą. Porządkowi skazującemu istnienia na nędzę zarówno fizyczną, jak i duchową.