Tak się jakoś złożyło, że przy każdym projekcie jakiś tekst Sławka mi towarzyszył. Antygona kiedy pracowałem nad problemem uniwersytetu, artykuł o Bartlebym kiedy tworzyłem zapis swoich spotkań z osobliwym kopistą i teraz, gdy tropie swoje bycie z nieludzkimi zwierzętami. I nawet jeżeli nie za obficie go cytowałem, to pulsował pod skórą, to gdzieś tam rozchodził się echem – czytanie Sławka to zawsze współmyślenie. To zdania, które trawi się powoli, rozgryza, smakuje i które rozchodzą się po ciele, tworząc nowe zdania. To myśl, co zmusza do tworzenia własnych – nie tyle śladem, co zagubieniem. Gdy się idzie ze Sławkiem, to się idzie razem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka akademicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka akademicka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 lutego 2023
Tadeusz Sławek, Śladem zwierząt. O dochodzeniu do siebie
Tak się jakoś złożyło, że przy każdym projekcie jakiś tekst Sławka mi towarzyszył. Antygona kiedy pracowałem nad problemem uniwersytetu, artykuł o Bartlebym kiedy tworzyłem zapis swoich spotkań z osobliwym kopistą i teraz, gdy tropie swoje bycie z nieludzkimi zwierzętami. I nawet jeżeli nie za obficie go cytowałem, to pulsował pod skórą, to gdzieś tam rozchodził się echem – czytanie Sławka to zawsze współmyślenie. To zdania, które trawi się powoli, rozgryza, smakuje i które rozchodzą się po ciele, tworząc nowe zdania. To myśl, co zmusza do tworzenia własnych – nie tyle śladem, co zagubieniem. Gdy się idzie ze Sławkiem, to się idzie razem.
Etykiety:
człowiek,
filozofia,
ja,
kapitalizm,
koty,
kruchość,
książka akademicka,
państwo,
polityka,
społeczeństwo,
śmierć,
władza,
zwierzęta,
życie
wtorek, 16 sierpnia 2022
Przemysław Szczygieł Bunt. Przestrzeń uczenia się dorosłych
Mogę powiedzieć, że bunt to moja tradycja, że mnie urodził. Kształtował. Stanowił odniesienie podczas budowanie siebie i systemu wartości. Kierował (i kieruje) moją drogą – egzystencjalnymi i intelektualnymi wyborami. Rozwijał się wraz ze mną. Nieustannie towarzyszył. Pociągał. Niekiedy wyprowadzał na ulicę. Angażował w społeczne działania. Nic więc dziwnego, że gdy dostałem książkę Przemysława Szczygła pod tytułem Bunt, od razu zabrałem się do lektury.
Książka
Szczygła podejmuje kwestię uczenia się w ruchach społecznych. W edukacji
dorosłych, w pedagogice krytycznej jest to obszar uznawany za wielce obiecujący
edukacyjnie i politycznie. Niekiedy bywa ujmowany zbyt idealistycznie – jako
zawsze z natury swej edukujący emancypacyjnie, jako zawsze politycznie postępowy.
Jakby nie dostrzegali, że istnieją mroczne, skrajnie prawicowe ruchy społeczne.
I że nawet w ruchach prodemokratycznych, lewicowych, uczenie się nie zawsze ma
charakter emancypacyjny i postępowy.
poniedziałek, 17 czerwca 2019
Patricia Leavy, Metoda spotyka sztukę. Praktyki badawcze oparte na sztuce
Z Patricią Leavy łączy
mnie niewątpliwie coraz powszechniejsze wśród badaczy społecznych i
humanistycznych przekonanie o skostniałości obecnej produkcji akademickiej. Łączy
mnie również rozczarowanie i niechęć do typowego stylu pisania książek i
artykułów, których nikt potem nie czyta – nie tylko ze względu na dystrybucję produktów,
ale też ze wzglądu na ich wykonanie. Akademicy piszą dla akademików,
reprodukując wiedzę, która zostaje oddzielona od reszty społeczeństwa. Stosują
suchy, bezbarwny styl, naszpikowany żargonem sugerującym powagę myśli. W
efekcie ustalonych sposobów pisania w akademii otrzymujemy niestrawne zakalce,
które spożywamy z przykrością. Samo ich wytwarzanie również pozbawione jest
radości.
Badania jakościowe
próbują od wielu lat przekształcić uprawianie nauki. Podejmują się
eksperymentalnych form pisania oraz starają się czynić wiedzę dostępną
społeczeństwu. Szukają radości, słów zakorzenionych w doświadczeniu i doświadczenie
współtworzących, słów pełnych energii, wiatru i wilgotnej ziemi. Szukają sposobów
nawiązywania relacji wykraczających poza grono specjalistów, opuszczania murów
uniwersytetu w celu wspierania walki o sprawiedliwość, równość i troszcząc się
o głosy zmarginalizowane. Zwalczają dominującą władze i włączają się w
tworzenie alternatyw.
sobota, 8 czerwca 2019
Rafał Nahirny, Granice kontroli. Maszyneria władzy Jeremy Benthama
Na książkę trafiłem przypadkiem.
Pomyślałem, że może nawet być ciekawa poczym cisnąłem na stertę leżącą pod
oknem[i].
Sądziłem, że to taka pozycja erudycyjna, aby dodać do przypisu. I tak obrastała
kurzem. Osądzona przed procesem. Przecież o Panoptykonie czytałem już u
Foucaulta, a później w wielu innych tekstach, o jego użyciach,
reinterpretacjach, i tak dalej. Tyle o nim gadałem, tyle o nim pisałem. Co
mogłoby mnie zaskoczyć. Aż pewnego dnia, również przez przypadek, otworzyłem ją
i przepadłem. Musiałem zmienić zdanie, czego czynić nie lubię.
Rafał Nahirny nie tylko dokonuje
rekonstrukcji różnych machin władzy projektowanych przez Benthama, od
dyscyplinowania pracowników, przez więźniów, biednych, dzieci klasy średniej
oraz urzędników państwowych; nie tylko ukazuje obowiązywanie idei
benthamowskich we współczesnych reżimach kontroli i nadzoru; czy dokonuje
wzbogacenia koncepcji panoptycznej przez wzbogacenie jej o wymiar akustyczny i
materialny[ii]
– przede wszystkim dokonuje opisu
liberalno-kapitalistycznego rozumu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



