Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 września 2021

Reed Tucker, Mordobicie. Wojna superbohaterów Marvel kontra DC

 


 

Nie należałem do żadnego obozu, bo i takich obozów nie było. Żadnych ustawek fanów DC z fanami Marvela.  W 1989 roku chyba przeczytałem pierwszy komiks z tak zwanego zachodu. Była to Elektra autorstwa Franka Millera i Klausa Jansona. Pomimo, że wtedy byłem małym chłopcem, to doświadczenie lektury sprawiło, że stałem się wiernym fanem komiksów. Rok później wydawnictwo TM-Semic wprowadziło sztandarowe postacie, jednocześnie łącząc Marvel z DC pod własnym znakiem firmowym. W mojej wyobraźni, w moich doświadczeniach, nie były to osobne firmy, tylko osobne wszechświaty, które jednakowo lubiłem.

 

środa, 11 listopada 2020

Andrzej Turowski: Manifest. Sztuka, która wznieca niepokój

 

Książka-manifest została napisana w czasie społecznego wzburzenia, kolejnego zrywu prodemokratycznego. I to napięcie, które rozlało się po ulicach większości krajów, wydaje się przenikać narracje autora. A może jedynie przejawia się w mojej lekturze. Lekturze podejmowanej kilku latach od czasu publikacji. Przez ten czas zmieniło się wiele. Partia podjęła próby podporządkowania sobie wszystkich elementów życia społecznego. Sztuka ma stanowić element podporządkowujący pod wizję świata prezentowaną przez władzę. Na ulicach pojawiły się ruchy faszyzujące. Czas, który upłynął od chwili publikacji, nie czyni jednak manifestu czymś przeszłym. Wręcz przeciwnie – staje się on istotnym w danym momencie historycznym nawoływaniem o sztukę zaangażowaną, prodemokratyczną. W momencie zachwiania się demokracji w tej niedoskonałej formie, w momencie prób wprowadzania autorytarnych rządów, tekst Turowskiego czyta się niczym bojowe wezwanie. Wezwanie świadome mroku, ale też pełne nadziei.

 

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Patricia Leavy, Metoda spotyka sztukę. Praktyki badawcze oparte na sztuce




Z Patricią Leavy łączy mnie niewątpliwie coraz powszechniejsze wśród badaczy społecznych i humanistycznych przekonanie o skostniałości obecnej produkcji akademickiej. Łączy mnie również rozczarowanie i niechęć do typowego stylu pisania książek i artykułów, których nikt potem nie czyta – nie tylko ze względu na dystrybucję produktów, ale też ze wzglądu na ich wykonanie. Akademicy piszą dla akademików, reprodukując wiedzę, która zostaje oddzielona od reszty społeczeństwa. Stosują suchy, bezbarwny styl, naszpikowany żargonem sugerującym powagę myśli. W efekcie ustalonych sposobów pisania w akademii otrzymujemy niestrawne zakalce, które spożywamy z przykrością. Samo ich wytwarzanie również pozbawione jest radości.

Badania jakościowe próbują od wielu lat przekształcić uprawianie nauki. Podejmują się eksperymentalnych form pisania oraz starają się czynić wiedzę dostępną społeczeństwu. Szukają radości, słów zakorzenionych w doświadczeniu i doświadczenie współtworzących, słów pełnych energii, wiatru i wilgotnej ziemi. Szukają sposobów nawiązywania relacji wykraczających poza grono specjalistów, opuszczania murów uniwersytetu w celu wspierania walki o sprawiedliwość, równość i troszcząc się o głosy zmarginalizowane. Zwalczają dominującą władze i włączają się w tworzenie alternatyw.