Znacie
to wielokrotnie powtarzane przez różne telewizyjne gwiazdy słowa, kiedy mają
coś powiedzieć o książce – „to takie o życiu, nie, no, fajne, o życiu”. Bohaterowie
są fajni i akcja jest fajna – fajnie mówi jakaś tam gwiazda. Dzisiaj trochę się
wcielę w jednego z aktorów, który dorabiał mówiąc o literaturze.
Powiedzieć
o książce Hanya Yanagihara Małe życie,
że jest o życiu, nie jest pustym zdaniem do wypełniania czasu antenowego. To właśnie
to małe życie, zwykłe-niezwykłe, prozaiczne i magiczne, zostaje zapisane –
rozbite na różne perspektywy, różne opowieści, które splatają się ze sobą w
ujmującą liniową narracje. To nie czas spaja wielogłosowość, nie miejsca, nie
aktorzy – ale pewne pragnienie obrazu, który da się zrozumieć. I w tym sensie,
jest to książka, która o życiu kłamie.






