sobota, 31 października 2020

James C. Scott Jak udomowiono człowieka

 

Thomas Hobbes w klasycznym fragmencie opisuje stan przedpaństwowy jako stan wojny wszystkich ze wszystkimi, gdzie wiedzie się egzystencje mroczną i zwierzęcą.

„W takim stanie nie ma miejsca na pracowitość, albowiem niepewny jest owoc pracy; i co za tym idzie, nie ma miejsca na uprawę ziemi ani na żeglowanie, nie ma bowiem żadnego pożytku z dóbr, które mogą być przywiezione morzem; nie ma wygodnego budownictwa; nie ma narzędzi do poruszania i przesuwania rzeczy, co wymaga wiele siły; nie ma wiedzy o powierzchni ziemi ani obliczania czasu, ani sztuki, ani umiejętności, ani sztuki słowa, ani społeczności. A co najgorsze, jest bezustanny strach i niebezpieczeństwo gwałtownej śmierci. I życie człowieka jest samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie” [Hobbes, 2005: 207] 

sobota, 13 czerwca 2020

Jagoda Ratajczak Języczeni. Co język robi naszej głowie




Od jakiegoś czasu kwestie pisania i mówienia w innym języku stały się dla mnie dość istotne. Będąc autoetnografem i podejmując różne próby tworzenia po angielsku odczuwałem dziwną obcość. Specyficzne wydziedziczenie z własnego doświadczenia, emocji i myśli, które wciskałem w słowa nieobecne w opisywanych wydarzeniach. O ile każde pisanie jest utratę, to pisanie w języku obcym było utratą podwójną. A może, po prostu, utratą inną – jeszcze nieoswojoną.

Coś traciłem, ale też coś zyskiwałem – dystans, obcość, nowe, intensywniejsze doświadczenie utraty, otwierało na inne ujęcia wydarzeń, pozwalało pisać wersje, które nie pojawiłyby się w oswojonym języku. Oczywiście, wiele z mrocznych stron pisania w języku, którego się nie zamieszkuje, przypisywałem mojej słabej jego znajomości. Lektura książki Ratajczak uzmysłowiła mi, że to nie do końca moja wina. Co oczywiście nie znaczy, że nad językiem nie muszę pracować…

środa, 1 stycznia 2020

Jakub Żulczyk, Czarne słońce



„Czarne Słońce płonie. Czarne Słońce spali wszystko, co znasz.
(…)
A potem zje się samo. I będziesz miał swoją nicość” (Żulczyk, 2019: 462).

Super, że pisarze podejmują aktualne problemy, że kierują swoją uwagę w stronę polityki. I że nie są to tylko prawicowe mniej lub bardziej skrajne oszołomy. Bardzo mnie cieszy, że próbują się angażować i swoim pisaniem robić różnicę. Niemniej, często efekty są dość słabe. Dziesięć godzin Nurowskiej to przepisy z Gazety Wyborczej, zaś Bardo mimo, że śmieszne, to jednak zanurzone w elitarystycznej retoryce. W obu przypadkach mamy do czynienia z mówieniem do tych, co z nami się zgadzają. W obu przypadkach nie mamy do czynienia z próbą zrozumienia, ukazania złożoności i wypracowania oryginalnej, wnikliwej i przejmującej krytyki.

piątek, 27 grudnia 2019

China Miéville, Żelazna Rada




„W każdej chwili spodziewano się wybuchu zamieszek. Nastały ciężkie czasy dla fabryk Gross Coil, dla Kelltree i Echomire. Za odlewnią przy Tuthen Way Ori zobaczył blizny po pożarach w miejscach, gdzie w ostatnich tygodniach pikietowano. Na murach dysydenckie pieczęcie. ‘Toto’. ‘Modliszka żyje!’ Szablonowe symbole członków Żelaznej Rady. Dziury po kulach znaczyły ściany Tricorn Fork, gdzie rok wcześniej milicja spacyfikował setki protestujących (Miéville, 2009: 74).


Mogę spokojnie i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Miéville mnie uwiódł. Każde spotkanie z nim to rozkosz. I nie jest to przyjemność powtórzenia, ale wydarzenia. Zaskakujące i zachwycające.

środa, 16 października 2019

Rafał Majka, Teraźniejsze przyszłości




Są książki, które pochłaniają, wgryzają się we wnętrzności i nawiązują transformacyjny dialog z naszymi przekonaniami, obawami i nadziejami. Teraźniejsze przeszłości były dla mnie takim czytelniczym doświadczeniem.



Rafał Majka podejmuje problem polityki lewicowej we współczesnym świecie. Stawia wciąż drażniące pytanie o możliwość systemowej zmiany. Przy czym nie dokonuje jedynie rekonstrukcji sporów, ale zajmuje stanowisko i opowiada się za jedną z opcji.

poniedziałek, 30 września 2019

Marek Szymaniak, Urobieni. Reportaże o pracy


To jest mrożący krew w żyłach kryminał. Opowiada o masowo zbrodni, jakiej ofiara są ludzie pracy.

Praca jest dla mnie najważniejsza aktywnością ludzka – to ona ustanawia nasze relacje do świata, innych i samych siebie. Ona w znacznym stopniu determinuje to kim jesteśmy.

„Poczułem, że kiedy się zepsuję, to wymienią mnie jak uszkodzoną zębatkę. Interes będzie kręcił się dalej, a o mnie nikt nie wspomni” (Szymaniak, 2018: 24)

Szymaniak opisuje życie pracowników w różnych branżach – również tych, które nie zawsze są w potocznym myśleniu wiązani ze światem pracy – kultury, nauki, mediów. Ukazuje destrukcyjne działania polskiego rynku. Od zakorzenionych, po przymuszonych nomadów, po imigrantów.

środa, 25 września 2019

Hanya Yanagihara, Małe życie



 Znacie to wielokrotnie powtarzane przez różne telewizyjne gwiazdy słowa, kiedy mają coś powiedzieć o książce – „to takie o życiu, nie, no, fajne, o życiu”. Bohaterowie są fajni i akcja jest fajna – fajnie mówi jakaś tam gwiazda. Dzisiaj trochę się wcielę w jednego z aktorów, który dorabiał mówiąc o literaturze.

Powiedzieć o książce Hanya Yanagihara Małe życie, że jest o życiu, nie jest pustym zdaniem do wypełniania czasu antenowego. To właśnie to małe życie, zwykłe-niezwykłe, prozaiczne i magiczne, zostaje zapisane – rozbite na różne perspektywy, różne opowieści, które splatają się ze sobą w ujmującą liniową narracje. To nie czas spaja wielogłosowość, nie miejsca, nie aktorzy – ale pewne pragnienie obrazu, który da się zrozumieć. I w tym sensie, jest to książka, która o życiu kłamie.